poniedziałek, 11 kwietnia 2011

Apel Polonii ws. Smoleńska

Polacy na zachodnim wybrzeżu USA, w Chicago, Nowym Jorku i sąsiednim stanie New Jersey uczcili w niedzielę pamięć ofiar katastrofy pod Smoleńskiem. Setki osób zgromadziły się w kościołach, a także na apelach poległych i manifestacjach wzywających rząd RP do wszczęcia niezależnego śledztwa.


Największy kościół polski w metropolii nowojorskiej im. św. St. Kostki na Greenpoincie wypełnili wierni, w tym uczniowie, harcerze, weterani i przedstawiciele organizacji polonijnych. Przyłączył do nich poseł stanowy reprezentujący Greenpoint - Joe Lentol. Wartę honorową przy ołtarzu pełniły poczty sztandarowe Ligi Morskiej.

Okolicznościowa msza święta za ofiary katastrofy 10 kwietnia 2000 roku miała miejsce także w kościele Matki Boskiej Pocieszenia na Williamsburgu. Odsłonięto tam tablicę upamiętniającą tragedie Katynia i Smoleńska.

Przed Konsulatem Generalnym RP w Nowym Jorku niezadowoleni z rezultatów dochodzenia uczestnicy demonstracji z flagami spowitymi kirem, a także ze zniczami, kwiatami i transparentami domagali się wszczęcia międzynarodowego śledztwa dla ujawnienia prawdy o Smoleńsku.

Imigranci w potrzasku

„Imigranci – spór na linii Włochy–Francja”, głosi tytuł w La Stampa. Napięcie między oboma krajami w sprawie imigrantów z Afryki Północnej osiągnęło nowy wymiar 7 kwietnia, kiedy to rząd w Paryżu odmówił uznania tymczasowych pozwoleń na pobyt przyznanych przez Rzym uchodźcom, którzy przypłynęli w tych dniach na Półwysep. Francuzi mają bowiem zamiar nadal odsyłać do Włoch osoby próbujące dostać się w granice ich państwa. Ważne przez pół roku pozwolenia zostały przyznane w celu odciążenia przepełnionych ośrodków dla uciekinierów, którzy znaleźli się w Italii.


Włochy zaczynają operację odsyłania nielegalnych imigrantów do Tunezji. "Wyperswadujemy im przyjazd tu"

Premier Włoch Silvio Berlusconi oświadczył na Lapedusie na Morzu Śródziemnym, wyspie, która od miesięcy jest celem nielegalnych imigrantów, że od poniedziałku rozpoczyna się operacja ich odsyłania do Tunezji.


Szef włoskiego rządu po raz drugi od 30 kwietnia przybył na tę wyspę. Jako położona najbliżej wybrzeży północnej Afryki stała się celem exodusu jej mieszkańców.

Przymusowe odsyłanie przybyszów nazwał zastosowaniem "perswazji psychologicznej".

Powiedział, że jeśli Włochy będą konsekwentnie odsyłać nielegalnych imigrantów, "wyperswadują" innym pójście tą drogą.

"Kiedy się dowiedzą, że każdy obywatel tunezyjski jest niezwłocznie repatriowany, ci wszyscy, którzy zamierzają to uczynić, zadadzą sobie najpierw pytanie, czy warto płacić ponad tysiąc euro (przemytnikowi imigrantów) i podejmować ryzyko niebezpiecznej morskiej przeprawy" - mówił.

sobota, 9 kwietnia 2011

Biuletyn Migracyjny UW - nr 28 już w sieci

Dostępny jest już w internecie 28., marcowy numer Biuletynu Migracyjnego Uniwersytetu Warszawskiego oraz dodatek do tego wydania. Biuletyn w formacie .pdf jest do pobrania tutaj, dodatek tutaj.

"Szanowni Czytelnicy!

Oddajemy do Państwa rąk kolejny numer „Biuletynu Migracyjnego”. Jak zwykle znajdą w nim Państwo najnowsze informacje dotyczące migracji, a także polityki migracyjnej w Polsce i na świecie. Szczególnej uwadze polecamy wywiad z Johnem Godsonem, Posłem na Sejm RP, nową rubrykę „Integracja imigrantów” (s. 11-13), a w niej artykuły z wynikami badań nt. relacji międzyetnicznych w warszawskich sąsiedztwach i wreszcie zupełnie nową rubrykę „Historia migracji”, w której m.in. przypominamy postać znakomitego badacza migracji, Prof. Andrzeja Brożka. Życzymy ciekawej lektury!"

Konserwator zabytków: zakryć niemieckie akcenty

W trakcie remontu budynku przy ul. Wyzwolenia, do którego ma się przenieść część ratusza, robotnicy odsłonili poniemiecki napis. Służby konserwatorskie nakazały go zakryć. By nie wywoływać kontrowersji.


W budynku z czerwonej cegły u zbiegu ul. Skłodowskiej-Curie i Wyzwolenia była ostatnio Wyższa Szkoła Informatyki i Ekonomii TWP. Przez kilka lat obiekt stał jednak opuszczony, bo miasto wypowiedziało uczelni umowę najmu. W końcu zaczął się remont, zarówno w środku, jak i na zewnątrz. Odnowione pomieszczenia zajmą urzędnicy ratusza. Powstaje tam też sala sesyjna, w której obradować będą radni. - Zakończenie robót zaplanowaliśmy na czerwiec - zapowiada prezydent Piotr Grzymowicz.

Sondaż: Litwini coraz bardziej antypolscy

Blisko połowa Litwinów chce zakazać używania języka polskiego i zamknąć polskie szkoły - te alarmujące wyniki przynosi piątkowy sondaż dziennika "Lietuvos Rytas". To skutek walki o władzę w Wilnie, którym chce rządzić AWPL Waldemara Tomaszewskiego.


Wzrost antypolskich nastrojów jest reakcją na wypowiedź przewodniczącego Akcji Wyborczej Polaków na Litwie, eurodeputowanego Waldemara Tomaszewskiego, której udzielił w tym tygodniu gazecie "Respublika". Nawiązując do wypowiedzi polityków litewskich, którzy ostatnio często mówią o konieczności integracji litewskich Polaków ze społeczeństwem litewskim, Tomaszewski oświadczył: "Z czym musimy się integrować? My tu żyjemy od zawsze. To wy w tym regionie musicie się integrować, gdyż wy tu przyjechaliście. To jest nasza ziemia. Pójdźcie na stary wileński cmentarz - same polskie nazwiska".

Stereotypy trzymają się mocno

Brytyjski Guardian w swojej serii poświęconej nowej Europie przez cały tydzień pisał o Polsce.


Zasadniczo w artykułach szło o to, by zadać kłam utrwalonym stereotypom o Polakach i ich ojczyźnie. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że gdy stare mity obalano, w ich miejsce natychmiast pojawiały się nowe.

I tak oto dowiadujemy się z Guardiana, że najłatwiej zdenerwować Polaka, pytając go o szarżę kawalerii na czołgi podczas II wojny albo podając w wątpliwość polskie pochodzenie wódki.

A już sugestia, że to rosyjski wynalazek, niechybnie, wedle brytyjskiego dziennikarza, doprowadzi do draki. Równie naciągane jest przypuszczenie, że Polacy są tak fatalnymi kierowcami, bo coraz więcej z nich robi prawo jazdy w Czechach lub na Ukrainie.

A gdzie ułańska fantazja, pogarda dla śmierci (i ludzkiego życia) oraz powszechne przekonanie, że, siadając za kółkiem naszych przechodzonych volkswagenów, stajemy się nieomylni, a inni użytkownicy drogi mogą nam co najwyżej „naskoczyć”?